11/30/2014

300: Początek Imperium



Tytuł: ,,300: Początek Imperium"

Data premiery DVD: 12.09.2014
Reżyser: Noam Murro

Obsada (w rolach głównych): Sullivan Stapleton, Eva Green, Lena Headey, Ians Matheson, Rodrigo Santoro

Czas trwania: 98 minut



Nadszedł czas, by na blogu zawitała pierwsza recenzja filmu. I to nie byle jakiego bo ,,300: Początek Imperium"!

Początkowo planowałam wybrać się do kina, by obejrzeć film, który obejmuje tematykę niezwykle mnie interesującą. Starożytną Grecję. Pomysł niestety nie wypalił i musiałam sobie odpuścić. Na kilka miesięcy zapomniałam o filmie, jednak kiedy praktycznie sam zapukał do mych drzwi, nie mogłam powiedzieć ,,nie". Przy pierwszej możliwej okazji ,,odpaliłam" płytę. I się zaczęło.



Stosy wrażeń, nie zawsze pozytywnych wylewały się ze mnie niczym śnieżna lawina. Do filmu byłam nastawiona neutralnie, jak zresztą do wszystkiego, co recenzuję. Oczekiwania były, ale zepchnięte w głąb duszy przez obiektywny umysł. I dobrze, że nie dałam ponieść się emocjom przed filmem.

Pozwolicie, że przywołam opis filmu.

,,Nowy rozdział epickiej sagi 300, z gigantycznym rozmachem i zapierającymi dech w piersiach efektami, przedstawia kolejną odsłonę walki o zwycięstwo i chwałę - wielką bitwę na morzu. Grecki generał Themistocles, musi zmierzyć się z inwazją wojsk perskich, dowodzonych przez króla-boga Kserksesa oraz Artemizję, mściwą przywódczynię floty. Wiedząc, że jedyną nadzieją na pokonanie perskich okrętów jest zjednoczenie Grecji, Themistocles rozpoczyna bitwę, który zmieni oblicze wojny. Niesamowicie wciągające widowisko do którego scenariusz napisał Zack Snyder, reżyser 300."

Na pewno zgodzę się ze słowami do pierwszego przecinka. Naturalnie, dzieje Starożytnej Grecji to rzeczywiście coś wielkiego, znanego większości.  Zgodzę się także ze słowami od drugiego przecinka do kropki. Jednak to co w środku zdania, uważam za przesadnie wyolbrzymione. Fakt z efektami specjalnymi poszaleli, ale miały one niekiedy bardzo sztuczny i tandetny wyraz. Film wyglądał przez to na bardziej sci-fi niż spora część filmów, które należą do tego gatunku. 

Głównymi z głównych postaci byli zdecydowanie Themistocles i Artemizja. To właśnie oni zgarniali dla siebie całą publikę. Jak obiecałam, tak też zrobię, muszę pochwalić Evę Green za fenomenalne odegranie przywódczyni wojsk perskich. Artemizja, choć była Greczynką, uważała się za stuprocentową obywatelkę Persji. Doświadczona przez życie, skrzywdzona przez własnych rodaków, pała do nich tak wielką nienawiścią, że marzy o wyrżnięciu ich co do jednego. Dzięki Evie Artemizja nabrała takiego szaleńczego smaczku, była przerażająca, a jednocześnie zachwycała. I Sullivan, wcielający się w postać Themistoclesa, został, może nie perfekcyjnie, ale wystarczająco dobrze dobrany do roli. 

Sceny walki to coś, co jest jednym z moich ulubionych momentów w filmach. W ,,300" byłam z nich zarówno bardzo zadowolona, bo naprawdę ,,cieszyły oko", jeśli można tak powiedzieć o scenach, w których giną bohaterowie, jak zarówno oburzona, bo dawno nie widziałam takiej tandety (inaczej określić się tego nie da). 

Pomimo tych wszystkich przygotowań, bitew, film uważam za nudny, niestety. W połowie miałam nawet ochotę go wyłączyć, bo dosłownie zasypiałam. Jednak za wkład ludzi stojących za filmem, za obsadę, jestem w stanie dać taką, a nie niższą ocenę.

Jeśli ktoś jest naprawdę wielkim fanem tego okresu w historii Grecji, to niech poogląda, ale nie nastawia się na cuda.

5/10


Za możliwość zapoznania się z filmem dziękuję Empik.com

Sklep internetowy empik.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz