10/26/2014

Testy


Tytuł: „Testy” 

Autor: Joelle Charbonneau

Wydawca: YA! GW Foksal

Data premiery: 08.10.2014

Ilość stron: 381


Ciężko rozstać się z ukochaną trylogią czy serią. Ta chwila, kiedy czytamy ostatnią stronę, kiedy zdajemy sobie sprawę, że już nigdy nie będzie tak samo, że już nie będziemy mieli możliwości przeczytania książki po raz pierwszy, nie wiedząc co nas czeka, bywa dobijająca. 

Istnieje sporo książek, które są porównywane do innych, starszych, bardziej nagłaśnionych, popularnych. Ciągle się słyszy, że ,,bla bla bla" jest niczym połączenie X-Men i Igrzysk Śmierci, że ,,bla bla bla bla" to wybuchowa mieszanka popularnego dziś x z zupełnie nowatorskim y, która swoją fabułą całkowicie przebija z (tu: kultowa pozycja). Jakże często takie opinie są wielce dalekie od prawdy!

Jeśliby pogrupować wszystkie moje książki, prawdopodobnie największą część stanowiłyby antyutopie, dystopie, postapokaliptyczne mondzioły. Nic w tym dziwnego, skoro lubuję się w tego typu klimatach. Co najmniej 1/4 z tych książek porównuje się do książkowych hitów lub twierdzi się, że je przebiją. Kij im w oko, bo w większości to tym hitom do pięt nie dorastają!

Na ,,Testy" czekałam z niecierpliwością, wymieniłam je zresztą w moich must have października. Bóg był na tyle łaskawy, że pomógł mi nawiązać współpracę z GW Foksal i mogłam zrecenzować dla niej tę książkę. Czy było warto? Może tym razem intuicja mnie zawiodła?

Z wielkim zapałem zabrałam się za czytanie książki. Kiedy byłam już mniej więcej na setnej stronie, pomyślałam, że do tego czasu akcja powinna się rozkręcić, nabrać prędkości. Niestety, choć nie brakowało szokujących zdarzeń, poruszających różne partie mojej psychiki, czy nawet sprawiające, że do oczy zaczynały cisnąć mi się łzy, ,,Testy" nie wbiły się na mojego prywatnego Raven Stark Times'a. Może grono RST jest tak mocne, może utrudnia przebicie nowościom, a może po prostu książka nie zasłużyła na najwyższe noty.

Tym, co niewątpliwie utrudnia przejęcie władzy nad czytelnikiem emocjom jest brak dialogów. Inaczej: brak wystarczającej ilości dialogów. Miałam wrażenie, że wymiana zdań (jakieś 5-6 linijek) występowała na 10-20 stron. Powieść jest bardziej opowiadaniem, aniżeli powieścią. Zdecydowanie za mało dialogów, to jedno. Druga sprawa to nieustające podobieństwa do Igrzysk Śmierci. Zarówno etapy Testów, jak i niektórzy bohaterowie byli dla mnie istnym odzwierciedleniem postaci trylogii Suzanne Collins. Świat po wojnach. Testy, które mają wyłonić najsilniejszych, testy, podczas których giną nastolatkowie. Testy, których uczestnicy wybierani są co roku wśród młodzieży z każdej kolonii. Et cetera, et cetera, et cetera.

Największym minusem jest ten minimalizm dialogów, a to właśnie bardziej dzięki nim, aniżeli opisom, poznajemy dogłębnie postacie. Gdyby tak zwiększyć ich ilość, wyszłaby całkiem konkretna książka. Podejrzane dla mnie było także wykreowanie bohaterów. Cia przed Testami ma grupę swoich przyjaciół, a później nagle, błyskawicznie zaprzyjaźnia się z tymi, którzy wraz z nią dostają się do Testów. Trochę naciągane.

Mimo poprzeczek, niedogodności, całkiem miło spędziłam czas na czytaniu ,,Testów". Książka porusza wiele delikatnych tematów, autorka nie boi się przedstawiać nam konkretnych sytuacji, nie słodzi też za bardzo, jeśli chodzi o zgony bohaterów. 

Polecam tym, którzy lubią szczegółowe opisy, świat po wojnach, kataklizmach i nietypowe, nowe sposoby władzy.

6/10

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

GWFoksal.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz