10/01/2014

Początek nowej książki - jeszcze bez tytułu. :)

Kilka osób zgodziło się pomóc mi w nowym projekcie, mianowicie przy pisaniu kolejnej książki. Nie wiem, kiedy uda mi się ją skończyć, bo wiem, że czasu nie będę miała za wiele, ze względu na ogrom nauki. Jednak jestem na tyle zdeterminowana, żeby wyrobić się do kolejnych wakacji, tym razem nie będę robiła żadnych przerw, przeciwnie, będę tworzyć, kiedy tylko będę miała wolną chwilę. Mam nadzieję, że mój upór ponownie mnie nie zawiedzie i, kiedy już do księgarń trafi pierwsza książka, będę mogła spróbować z wydaniem kolejnej (tak, tak, jeszcze nie biorę się za kontynuację pierwszego projektu, muszę najpierw wyrzucić z siebie to, co we mnie siedzi). Proszę więc moje Dobre Duszyczki o szczerą opinię na temat poniższego fragmentu, konstruktywna krytyka mile widziana!, ale pamiętajcie też, mam dopiero 16 lat, Cassie Clare ani Jo Rowling nie jestem, żeby od razu pisać cuda! ;)
Nie mniej postaram się jak najbardziej zbliżyć do nich jakością tę książkę.


W powietrzu czuć zapach siarki i dymu. Jeśli zamrzeć w bezruchu i dobrze wsłuchać się w otoczenie, można usłyszeć palące się jeszcze w oddali ogniska. Ogniska, do których podpałką były ciała zagłodzonych dzieci, polane benzyną, a materiałem przedłużającym ich żywot – spróchniałe deski, będące zaledwie parę godzin temu ostoją prowizorycznego schronienia grupy Nędzarzy.
Szmer palących się desek, skwierczenie iskier, splatających się ze sobą w głośnym tańcu, grzmienie, zwiastujące nadchodzącą burzę – oto dźwięki, które są nieodłącznym elementem dzisiejszego świata. Świata, siejącego postrach, śmierć i zniszczenie.
Na niebie nie widać śladów żadnych ptaków. Nie ma zwierzęcia, które odważyłoby się zagłuszyć panującą ciszę. Nawet one nie są aż tak głupie, żeby wychylać się ze swoich bezpiecznych dziupli.
Samobójstwo. Tak właściwie można określić próbę wychynięcia na zewnątrz. Tylko najbardziej zdesperowani decydują się na opuszczenie swoich kryjówek. Ktoś o zdrowych zmysłach nie naraziłby się na takie niebezpieczeństwo, nawet gdyby było trzydzieści procent szans na powodzenie. Nawet jeśliby miał mieć broń. Bo tak naprawdę jakikolwiek prymitywny nóż czy chociażby pistolet, który swoją drogą jest rzeczą niemal niespotykaną, jest śmiechu warty w obliczu zagrożenia, w jakim postawiła nas rzeczywistość.
Ale trudno zachować trzeźwy umysł, jeśli rutyną staje się mordowanie niewinnych, oskarżanie ludzi za to, że istnieją, w wyniku czego muszą żyć jak nigdzie niechciane szczury, kryjąc się po kanałach, których jeszcze nie zdemolowano, mając nadzieję, że przeżyje się kolejną godzinę.
Zmuszono nas do czołgania się przed Nimi, zabroniono podnosić wzrok do góry w ich obecności. Oczywiście wtedy, kiedy Oni cię nie widzą. Gdyby wiedzieli, o twojej obecności, o tym, że się im przypatrujesz, w czasie nie dłuższym niż pół minuty rozpruliby ci flaki jak latami głodzone sępy.
W dzień jak ten, kiedy temperatura nie spada poniżej trzydziestu stopni Celsjusza, a powietrze ani drgnie, jakby nawet ono się ze mnie śmiało, udaje mi się czasami przedrzeć do Ich strefy, żeby zdobyć coś do jedzenia. Dwa razy prawie mnie dorwali. Cudem udało mi się uciec, wydaje mi się, że stało się to głównie dlatego, iż mi odpuścili, zauważyli jak marnym kąskiem jestem i stwierdzili, że nie warto tracić na mnie czasu i energii.
Nigdy nie zapomnę tego, co przeżywałam w tamtych chwilach. Lata ćwiczeń zrobiły jednak swoje i zamiast zastygnąć nieruchomo w miejscu, otworzyć szeroko buzię z przerażenia i zrobić sarnie oczy w nadziei, że sobie pójdą, pędem ruszyłam przed siebie, jak najbardziej zawiłą drogą, co chwila zmieniając kierunek trasy, żeby znudzeni tą zabawą w kotka i myszkę przestali mnie gonić. Padałam ze zmęczenia, moje nogi domagały się odpoczynku, a gardło błagało o odrobinę wody, jednak nie mogłam ani na chwilę zwolnić. Serce dudniło mi tak mocno, że nie słyszałam żadnych innych dźwięków. Ani nie zauważyłam, że na mojej dziesiątej stoi jeden z Nich i przypatruje mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Modliłam się w duchu, żeby i Ten nie dołączył do pościgu, ale na moje oko był za bardzo przejęty własną osobą, żeby zainteresować się jeszcze człowiekiem.
Po pierwszej udanej ucieczce przez tydzień nie ruszałam się z miejsca. Wolałam się głodzić, niż ponownie przeżyć coś takiego. W końcu moje ciało zawładnęło nad wyczerpanym umysłem i poniosło mnie do kolejnego miejsca, gdzie mogłam coś ukraść. Pamiętam, że udało mi się zwinąć trzy batoniki zbożowe, bochenek chleba i dwie butelki wody. Byłam wniebowzięta, bo to oznaczało, że przez najbliższy tydzień nie musiałam zamartwiać się o własny los.
Moje szczęście nie trwało jednak długo, bo trzeciego dnia po udanym wypadzie, kiedy robiłam obchód, będący już tradycją w moim krótkim życiu, zostałam pozbawiona wszystkiego. Byłam zbyt upojona radością, żeby zauważyć obserwujących mnie Nędzarzy. Wydawało mi się, że przed wyjściem skrzętnie ukryłam zapasy. Nic to. Po powrocie zastałam pustkę, zabrali nawet stary, do połowy zeżarty przez mole koc, którym wszystko obwinęłam. Udało mi się jedynie dojrzeć plecy uciekiniera, jednego z wielu zapewne. Był za daleko, żebym mogła go dogonić, poza tym, byłam zbyt wyczerpana wielogodzinnym obchodem.
Nie byłam zła na Nędzarzy. Byłam zła na Nich. To Oni sprawili, że staliśmy się tym, kim się staliśmy, to Oni są odpowiedzialni za całe zło tego świata i za to, w jak okrutnym kierunku on podąża od setek lat.
Nazywam się Shadow Smith.

A to jest koniec świata.

19 komentarzy:

  1. Ojej. Nie wiem co napisać.
    Jestem pod ogromnym wrażeniem. To jest o wiele lepsze od tego, co było wcześniej na fp, no i cóż... Łał :)))
    Jedyne do czego mogę się przyczepić to ten wyraz "Nic to" w "Wydawało mi się, że przed wyjściem skrzętnie ukryłam zapasy. Nic to. Po powrocie zastałam pustkę, zabrali nawet stary, do połowy zeżarty przez mole koc, którym wszystko obwinęłam" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że jak po raz któryś czytałam ten akapit sama się zastanawiałam nad tym zdaniem. W końcu z mieszanymi uczuciami go zostawiłam, ale po Twojej opinii zredukowałam go. :D

      Usuń
    2. Jestem pod dużym wrażeniem. Mam nadzieję,że bohaterka będzie twarda i walczyła o swoje.

      Usuń
    3. Dziękuję! Co do bohaterki... ja tutaj robię tylko za łącznika :) A tak na poważnie, wydaje mi się, że świat, w którym żyje Shadow jest na tyle "tuturutu", że dziewczyna się "tuturututata". :D

      Usuń
  2. Dobrze napisane. Jedyne co mi rzuciło się tak negatywnie w oczy to : wychynięcia - może nie mam racji i istnieje taki wyraz, jednakże ja do tej pory o nim nie słyszałam :) I wiesz.. jestem na 99,99999% pewna że widziałam już ten tekst. W empiku z tyłu jakiejś książki ,, Nazywam się .......

    A to jest koniec świata.

    http://ever-books-world.blogspot.com/ Byłabym wdzięczna gdybyś powiadomiła mnie o kolejnym fragmencie xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychynąć -> wychynięcia ;) O ile mi wiadomo to istnieje i funkcjonuje taki wyraz :D

      Jeśli przypomnisz sobie tytuł tej książki, to proszę, żebyś w miarę możliwości jak najszybciej mnie o nim poinformowała, bo z chęcią bym ją przeczytała! ;) A mogę sumiennie zapewnić, że nie bazuję na niczym innym jak na własnej wyobraźni, więc taka zbieżność to czysty przypadek. :)

      Usuń
    2. Jest o wiele lepiej niż na fb!
      Co do tej książki to ja wiem jak się nazywa, bo nie dawno skończyłam 4 część tej serii.
      Jest to Maximum Ride. 1 część to: Eksperyment Anioł.
      Polecam, świetna seria!

      Usuń
  3. Bardzo fajnie. Mi się podoba. Super pomysł.
    Osobiście nie podoba mi się początek, pierwsze zdanie. ,,W powietrzu czuć zapach siarki i dymu." Bardzo mi się kojarzy z książką której tytułu nie pamiętam, i nie za bardzo mi to pasuje. Ale to tylko moje zdanie. Ale tak to świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... z tego co wiem, wiele jest książek o antyutopii, dystopii, więc taka zbieżność jest możliwa (jednak absolutnie nie wiedziałam, że się jej dopuszczam, nie uznaję kopiowania pomysłów innych autorów) :)

      Usuń
    2. Nie posądzam o kopiowanie, ani nic. tylko tak mi sie jakoś skojarzyło z czyms. Ja na przyład zamieniłabym to zdni na ,,Dym i siarka unosiły się w powietrzu" albo coś takiego, Bo to zdanie kojarzy mi się słowo w słowo z dziełem innego autora.

      Usuń
  4. No, mi się bardzo podoba. Co prawda nie przepadam osobiście za takimi w większości krótszymi zdaniami, ale to chyba razi tylko na początku w oczy, a niektórzy wolą takie więc ok. Osobiście jednak trochę dziwnie brzmi dla mnie wymowa tekstu - najpierw spodziewałam się jakiegoś wojownika/wojowniczki twardo patrzącego na swój los i w prologu przypominającego sobie jak to się wszystko działo, a narratorka okazała się dla mnie... lekką fatalistką, rozmyślającą o tym co jej się złego przydarzyło, a nie planującą dalsze działanie. Może to tylko prolog - sama piszę prologi odmiennie od reszty historii :) Ale muszę przyznać, że styl bardzo mi się podoba, bardzo dobrze dobrane są słowa zwłaszcza w opisach. Muszę wreszcie dodać twojego bloga do obserwowanych, bo zapowiada się lepiej niż nieźle. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uważam, że ta wersja jest lepsza od tej zamieszczonej na fanpage'u. Głównie dlatego że trochę więcej się dzieje, przez co całość jest o wiele ciekawsza dla takiego typowego czytelnika jak ja. :> Poza tym masz naprawdę bogate słownictwo, a jednocześnie taką lekkość w pisaniu, więc czyta się Twoje teksty szybko i przyjemnie jednocześnie. Już nie mogę się doczekać kolejnego fragmentu, biorąc pod uwagę, jak świetne były te z Twojej pierwszej książki, na której wydanie wciąż czekam z zapartym tchem. ^_^

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem twojego pisarskiego talentu, który moim zdaniem bezsprzecznie posiadasz. Świetny fragment, oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zanim napiszę treściwy komentarz na temat twojego fragmentu prozy chciałam podziękować za zaproszenie :)
    Swoją drogą zastanawia mnie, czy serio pisałaś że chcesz upodobnić swój tekst do tekstów J.K.R. oraz C.C. ? Jeśli tak to miało zabrzmieć, to uprzedzam, że zbyt mocna inspiracja to zawsze ściąganie. Poza tym kopiujesz styl każdego autora, którego powieść kiedykolwiek przeczytałaś więc ... ;)
    Tekst bardzo dramatyczny. Groźny, niepokojący.

    Właściwie gdybym się przyczepiła do czegokolwiek to chyba nie miałabym totalnie serca. Pomijając już w ogóle fakt, że żadną znawczynią nie jestem i znam się tylko na tym, co sama przeczytałam lub zauważyłam.

    Świetny fragment. Mam nadzieję na więcej takich wyszukanych tekstów.
    Przy okazji zapraszam do mnie na rozdział 3.
    alchemical-love.blogspot.com

    Pozdrawiam
    Roxette.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Broń Boże, nie! :D Po prostu chodzi mi o fenomen Clare i Rowling, o sposób w jaki ich dzieła ,,weszły na salony". Wolę się inspirować własną wyobraźnią niż cudzymi książkami. :)
      Dziękuję za zaproszenie, wpadnę ;)

      Usuń
  8. Jejku, ale odjazd! Kiedy w księgarniach? :D Proszę mi tu dodawać więcej, bo tyle mi nie wystarczy! :D Czekam z niecierpliwością :* Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba. :) W sensie, że książka z Shadow? Nie prędko, najszybciej za rok, półtora ;) Za to w marcu/kwietniu powinna się pojawić debiutancka. :D

      Usuń