10/18/2014

Miasto Niebiańskiego Ognia


Tytuł: „Miasto Niebiańskiego Ognia” 

Autor: Cassandra Clare

Wydawca: MAG

Data premiery: 22.09.2014

Ilość stron: 702


Serie wielotomowe to takie, które ciągną się przez lata. Mają to do siebie, że są obecne w naszym życiu dłuższy okres, przez co są świadkami naszych wewnętrznych zmian: charakteru, toku rozumowania, etc. (Można by rzec, że są jak tacy cisi przyjaciele).

Do takich serii się przywiązujemy, w taki czy inny sposób, niezależnie od tego, czy nam się ona spodoba czy też nie. 

Najgorsze jest to, że kiedy więzy łączące książkę i czytelnika zacisną się naprawdę bardzo, bardzo intensywnie, iż można by pomyśleć, że bardziej się już nie da, nadchodzi ten moment, kiedy na rynek wychodzi ostatni tom, po przeczytaniu którego zakończy się jeden z etapów życia czytającego. Sercem zawsze przy serii  pozostanie, jednak już bez możliwości przeczytania jej książek ,,po raz pierwszy", kompletnie nie znając fabuły. I mnie nie ominął taki los, oficjalnie skończyłam czytać serię Dary Anioła.

Żeby choć na chwilę ostudzić swoje emocje (muszę to przecież zrobić, żebyście nie pouciekali z mojego bloga z przeczuciem, że jestem jakimś książkowym, emocjonalnym terrorystą), kilka słów na temat samej fabuły.

Obserwując poczynania Sebastiana można dojść do wniosku, że wojna z Mrocznymi jest nieunikniona. Jeśli Valentine Morgenstern był złem wcielonym, to jego syn jest złem wcielonym podniesionym do kwadratu. A nawet do potęgi 666. Ataki na instytuty się nasilają, Nefilim pod przymusem piją z Piekielnego Kielicha, zmieniając się w Mrocznych, jeśli jacykolwiek Nocni Łowcy nie dołączają do armii Sebastiana, to tylko ci martwi. Nefilim, którzy zdołali tego uniknąć, masowo uciekają do Idrisu, wyjątki dołączają do nich zaledwie parę dni później. Świat ludzi pozostaje bezbronny, narażony na ataki demonów. Kto obroni śmiertelników, jeśli wszyscy Nocni Łowcy są w Alicante? Podczas kolacji z przedstawicielami Podziemnych, Nefilim zostają zdradzeni przez jedną z ras. Co gorsze, zdrajca bardzo dobrze się maskuje. Sebastian zdobywa coś, co staje się kartą przetargową. Wydaje się jednak, że jakiegokolwiek wyboru Nocni Łowcy by nie dokonali i tak będzie źle. Bo czy możne osądzić, czyje życie jest ważniejsze? Sebastian śmieje im się w twarz, wie, że ma rażącą przewagę nad Nefilim.

Clary wraz z Drużyną Dobra nie ma zamiaru poddać się bez walki. Rusza w podróż, którą wszyscy mogą przypłacić życiem. W tej ostatniej części Darów Anioła nie obejdzie się bez ofiar, możecie być tego pewni...

Cassandra Clare po raz kolejny wprowadza nas w świat Nocnych Łowców. Przyznam, że ja sama serię zaczęłam czytać jakiś rok temu, trochę od pierwotnej daty premiery Miasta Kości minęło, zanim dotarła do mnie wiadomość o książce, później dłuższy czas wahałam się nad dołączeniem do fandomu Shadowhunters, bo tyle to się nasłuchało skrajnych opinii... Ale w końcu się wciągnęłam. Czy żałuję?

Rozległe opisy, przepiękne sentencje i niepowtarzalne porównania, metafory Cassie. To czeka czytelników w Mieście Niebiańskiego Ognia. Książka określona została przez ze mnie przed przeczytaniem jako absolutny must have, co się działo, kiedy wreszcie się w nią zagłębiłam?

Na początku czułam się trochę, jakbym oglądała serial (a właśnie, wiecie, że Dary Anioła zostaną ukazane na małym ekranie?), coś szło dobrze, coś się zepsuło i pociągnęło za sobą kolejne katastrofy. Trochę mnie smuci fakt, iż na początku nie byłam w 100% obecna duchem w akcji książki. Czytałam, kiedy właśnie tak postanowiłam, nie było czegoś takiego, żebym nie mogła się od lektury oderwać. Z czasem jednak zaczęłam coraz łapczywiej pochłaniać kolejne rozdziały. Te ponad 700 robi swoje, trochę czasu schodzi na ich przeczytanie.

To, co inni autorzy opisują w 30-40 stron, Clare potrafi rozciągnąć do stu, aczkolwiek robi to tak przepięknie, że nie sposób narzekać. Autorkę charakteryzuje niesamowita dbałość o każdy szczegół, z czym pewni większość Shadowhunters się ze mną zgodzi. Po mistrzowsku przeplata ze sobą poszczególne wątki, ukazuje część z Diabelskich Maszyn, a także przedstawia nam Emmę Carstairs, bohaterkę zapowiedzianej przez Clare kolejnej serii o Nocnych Łowcach. Wychodzi na to, że kiedy będę studiować, później pracować, wciąż myślami będę przesiadywać w świecie Nefilim. I choć w większości przypadków powroty [przez autorów] do światów wykreowanych we wcześniejszych seriach byłyby dla mnie nadmiarem, przeżytkiem, stwierdziłabym, że choć nie wiadomo jak bardzo seria mi się podobała, to musi kiedyś nastąpić jej koniec, tak jeśli chodzi o Cassandrę Clare, ma moje pozwolenie na ponowne zagłębianie się w historie Nefilim.

Narracja trzecioosobowa, jaką wybrała autorka, teraz, po sześciu tomach wydaje się być idealna. Mogłam poznać doznania odczucia, każdego bohatera, nie koncentrując się tylko i wyłącznie na Clary. Dopiero teraz zaczynam odczuwać, jak bliska stała się dla mnie Cassie. Jest jak taka... ciocia na odległość? To chyba najlepsze określenie...

Przeżywałam ze łzami w oczach śmierć bohaterów, na których tak bardzo mi nie zależało, co było zaskoczeniem dla mnie samej. Zmiany, poświęcenia, decyzje, które podjęli bohaterowie w trosce o innych. Nieodwracalne skutki i jeszcze raz zmiany. Pojawiają się pytania, dlaczego właśnie  o n,  dlaczego to akurat  j e j  musiało się  t o przydarzyć, dlaczego nie znaleźli  t e g o?... na niektóre pytania nie dostaniemy odpowiedzi w książce, sami musimy sobie na nie odpowiedzieć.

Cassandra Clare jest ,,wirtuozem" w swoim fachu, nie potrafię znaleźć wad w jej książkach. Plastyczny język ponadponadponadprzeciętna wyobraźnia, dopieszczenie każdego zdania, co jest nie lada wyzwaniem, przy tak obszernych książkach. Serce, które podaje nam na tacy pisząc serie o Nefilim, jej wrażliwość, pokora. Cassie potrafi wzruszać jak nikt inny. 

Tyle emocji się we mnie kłębi, że pewnie pisałabym tę recenzję jeszcze kilka godzin, niestety, muszę się jakoś streścić. 

W soboty odsypiam wszystkie te dni, kiedy muszę wstawać, gdy za oknem jeszcze ciemno, dziś w nocy, około drugiej się przebudziłam. Do końca MNO został mi tylko epilog. Czytałam go najwolniej jak się dało, bo wiedziałam, że to już będzie koniec. Im bliżej końca byłam, tym większy respekt do autorki czułam. I czuję nadal. I nie mogę się doczekać kolejnych książek Clare.

Tym, którzy jeszcze nie zapoznali się z serią, m.in. ze względu na fakt, iż inni Wam tego odradzali, koniecznie polecam zapoznanie się z Darami Anioła. To nietuzinkowa, absolutnie genialna seria pod każdym względem, chylę czoła talentowi autorki, życzę Cassie kolejnych cudownych wizji przelanych na papier, a Wam, drodzy czytelnicy, niezapomnianych chwil przy lekturze DA.

Dodatkowo przypominam, że MNO możecie wygrać w konkursie na
http://ravenstarkbooks.blogspot.com/2014/10/konkurs-z-cassandra-clare.html

10/10

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu MAG, mam nadzieję, że wyda w przyszłości kolejne książki Clare! :)

1 komentarz:

  1. If you remember dates on when it happened and how it happened,
    you can also include them in your design so you will always remember those
    days and recall what happened during those times.
    In email, professional translates into conversational ' not
    too casual and not too formal. Most people would not consider a class
    as a fun date night idea; however, it could work for you and your partner.
    A Dog Carrier Bag is one of the latest fashion trends in the pet world.
    You may be as casual as you like with friends, breaking all the grammar and punctuation rules you want.


    Here is my web blog ... fun apps

    OdpowiedzUsuń