10/28/2014

Dzikie serce


Tytuł: „Dzikie serce” 

Seria: Kroniki czerwonej pustyni #2

Autor: Moira Young

Wydawca: Egmont

Data premiery: 08.10.2014

Ilość stron: 399


Miałam to zrobić na spokojnie, odczekać jakiś czas, poczekać, aż emocje opadną i podejść do tego rozsądnie, obiektywnie. Ocenić książkę racjonalnie, kiedy będę miała mnóstwo wolnego czasu. Ale zamiast tego, zepchnęłam obowiązki szkolne w kąt i postanowiłam podzielić się z Wami swoją opinią. 

Bo do jasnej, ciasnej, jak mam wytrzymać chociażby do weekendu?! To by mnie całkowicie wykończyło!

Moira Young szturmem wdarła się przez moje skromne progi i z gracją ulokowała na jednej z głównych, ukochanych półek. Jak przystało na nową fankę, ,,niewolnicę" twórczości Young, z wielkim namaszczeniem spoglądałam na książkę, radość i szacunek buchały z mego serca i moich oczu na samą myśl o niej.

W pierwszym tomie obserwowaliśmy zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną walkę Saby, uparcie poszukującej porwanego brata. Po drodze spotkało ją wiele nieszczęść, wręcz katastrof (nie chcę tu nikomu spojlerować pierwszą częścią), ale pojawiły się także osoby, które wniosły światło w jej życie.

Podoba mi się fakt, iż główna bohaterka jest osiemnastolatką, a nie szesnastolatką, jak to zazwyczaj bywa. Sprawiło to, że jednak trochę inaczej patrzyłam na jej zachowanie, uczucia i odczucia. Dodatkowo surowy i brutalny świat dodał Sabie dojrzałości, która przydałaby się nie jednej piskliwej nastolatce z pochodnych młodzieżówek. 

Saba wierzy, że pomiędzy nią a jej bratem nic się nie zmieniło, że wszystko będzie jak dawniej. Ale nic już nie będzie takie same. Trudne przeżycia zmieniają ludzi. Właściwie każda sekunda nieodwracalnie zmienia jakąś cząstkę charakteru, osobowości. Nie ominie to także Saby i Lugh, którzy zmagają się z własnymi sekretami.

Znów brak znaków świadczących o dialogach. Co większości może wydać się dziwne, w ogóle mi ten ubytek nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, uważam to za bardzo ciekawy zabieg, szybko się do niego przyzwyczaiłam. Dzięki takiemu charakterowi wizualnemu powieści, bardziej się w nią zagłębiłam, bardziej ,,weszłam pomiędzy stronice". Ode mnie ogromny plus za to, bo przy niektórych lekturach czuję się, jakbym pływała po powierzchni książki, kiedy powinny mnie wciągać wewnętrzne sztormy i wiry.

Nic nie dzieje się za szybko, nic za wolno, wszystko w swoim czasie, wszystko, aż po najdrobniejszy detal jest przemyślane, perfekcyjne. Coś w bohaterach uległo zmianie, Lugh obrócił się o jakieś 115 stopni, Saba zmieniła punkt widzenia, zaczęła do niej docierać prawda o niej samej, Emmi wyrosła, stała się mądrą dziewczynką (a nie denerwującą i odrażającą małolatą). Jack dowiódł, że ma jeszcze więcej tajemnic (ps. zawsze myślałam, że ma jakieś 18-19 lat, góra dwadzieścia, tymczasem po przeczytaniu książki stwierdzam, że musi mieć minimum 25 - przeczytacie, to się dowiecie dlaczego...).

Co jest rzadkością, jestem nad wyraz zadowolona z kontynuacji. Autorka doskonale poradziła sobie z postawioną po pierwszym tomie poprzeczką, ba!, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że przeskoczyła ją z totalną lekkością, wyraźną przewagą. 

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o sercowej stronie książki. Trochę musimy poczekać na rozwinięcie kwestii (tym lepiej, bo nie jest to cukierkowa bajeczka), za to kiedy następuje zderzenie postaci, wprost rozsadza człowieka z radości. Nie pomyślałabym wcześniej, że te dwie osoby mogą tworzyć tak elektryzującą parę (że w ich przypadku w ogóle istnieje takie stwierdzenia jak para). Teraz tylko się modlić, żeby w kolejnej części nic się nie zepsuło. Mam nadzieję, że końcówka drugiego tomu nie wpłynie jakoś na stosunek Saby do tego faceta, bo proszę, to może i były krótkie momenty, ale to co on powiedział i w jaki sposób, sprawiło, że aż miałam ciary! A, tu większość może popaść w konkluzję... Podpowiedź o kogo chodzi: wino (wierzę, że jesteście bystrzy i załapiecie, pozostaje teraz tylko przeczytać książkę). Warto było tyle czekać.

Moira Young znów mnie oczarowała. uroczyście stwierdzam, iż dołącza do elity pisarzy Raven Stark Times'a!

10/10 (musicie to przeczytać!!!)


Za książkę bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dziękuję Wydawnictwu Egmont!

Egmont.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz