9/28/2014

Zła Krew




 Tytuł: „Zła Krew” 

Autor: Sally Green

Wydawca: YA! GW Foksal

Data premiery: 10.09.2014

Ilość stron: 393


Jakie to fascynujące, że istnieje coś takiego, co po paru godzinach potrafi diametralnie zmienić człowieka. Ludzie nazywają to książkami.  Niby lekkie, niepozorne, niespecjalnie warte zachodu, a potrafią narobić tyle zamieszania. Zadziwiające, prawda?



Wieki temu, choć w niektórych przypadkach, eckhm!, jeszcze to nie nastąpiło, narodziła się wyobraźnia, myślenie abstrakcyjne. 

Dziesięć liter. Cztery sylaby. Jedno jakże potężne słowo. 

Zaczęto rozmyślać, co by było, gdyby...?, jeśli dodam ... do ..., co otrzymam...?, a co, jeśli istnieją smoki, wampiry, elfy...?

Koło ruszyło, kręci się do tej pory. I nie zapowiada się na to, żeby kiedykolwiek miało przestać. 

Sally Green jest jedną z osób obdarzonych wyobraźnią ponadprzeciętną. Z początku, chowając się przed mężem, przesiadując do późna w gabinecie, pisała pierwsze rozdziały swojej książki, a później wspierana przez cały swój "zastęp aniołów" dokonała rzeczy niesamowitych.

Natan jest półkodem. W połowie czarodziejem, w połowie czarownikiem. Zresztą nie jedynym. Cały świat roi się od białych i czarnych, jedni magowie żyją w harmonii z ludźmi, którzy oczywiście o ich istnieniu nie mają zielonego pojęcia, inni żywią do nich niewytłumaczalną odrazę. 

Anglia. To tam Natan spędza swój czas, to tam mieszka. Wraz z babcią i przyrodnim rodzeństwem, żyje w maleńkiej chatce na odludziu. Zgodnie z zarządzeniami Rady, stawia się na oceny, słuchając przy tym babci, by nie zdradzić im niczego. 

Bo Natan nie jest zwyczajnym chłopcem. Jego ojciec, Marcus, jest prawdopodobnie najbardziej poszukiwanym czarownikiem na świecie, zamordował wielu białych, ale także i czarnych. Jedząc serca swoich ofiar, zyskiwał ich magiczne zdolności. Z kolei matka Natana zmarła, kiedy on był jeszcze malutkim dzieciątkiem. Ściślej rzec biorąc, popełniła samobójstwo.

"Zła krew" nie jest książką, którą możecie poczytać młodszemu rodzeństwu przed snem. No, chyba, że jesteście aż takimi sadystami. Debiut Sally Green jest niezwykle brutalną lekturą, co sprawia, że świat wykreowany przez autorkę, odbierany jest przez czytelnika dużo intensywniej. Wartka akcja i główny bohater, do którego nie tyle zapałacie sympatią (okej, może nie wszyscy, wiem, ludzie są różni... przeważnie dziwni), co zrozumiecie poczynania nastolatka, zasady panujące w jego świecie, choć nie to znaczy, że je zaakceptujecie. Podobnie jak i Natan.

Gdyby ktoś powiedział mi wcześniej, jak będę się czuła po przeczytaniu książki, wyśmiałabym go. Dobrze, wiedziałam, że to nie będzie byle co, bo jako taką intuicję do książek mam, ale, że "Zła krew" aż tak bardzo przypadnie mi do gustu? Polemizowałabym. Wtedy.

Na szczęście Ja przed i Ja po lekturze, to dwie, niemal skrajne postacie. Debiut Sally Green przekroczył moje najśmielsze oczekiwania! Kiedy w książce ukazana była przemoc, dramat głównego bohatera, wydawało mi się, że i ja sama cierpię wraz z nim. Gdy komuś udało się uciec czy szczęśliwie wykonać przydzieloną mu misję, oddychałam z ulgą.

A teraz ustosunkujmy się do napisów widniejących na okładce.

Czy "Zła Krew" jest podobna do "Harry'ego Pottera" lub do "Tożsamości Bourne'a"? Z całą pewnością jest coś nienamacalnego, co zbliża do siebie powieści Green i Rowling. I nie chodzi mi tu tylko o świat magii, ale także siłę przekazu, morałów, jakie ze sobą niosą. Jak "Zła Krew" ma się do kolejnej książki? Na to pytanie niestety już nie mogę odpowiedzieć, ponieważ nie miałam z nią styczności.

Szata graficzna. Ogromnie się cieszę, że wydawnictwo posłużyło się oryginalną okładką. A właściwie tylko częścią niej, bo grzbiet i tył zmodyfikowali, co jednak bardzo im się udało. Brakuje mi co prawda skrzydełek, ale i tak oprawa zyskała u mnie wielkiego plusa.

"Zła Krew" pokazuje sporą dawkę chłopięcego uporu, niezłomnej wiary, odwagi, lecz także cienia wątpliwości. Nie wydaje mi się, żebym mogła cokolwiek złego powiedzieć o tej książce. Urzekająca, wzruszająca i tak (piiiiip) cholernie PRAWDZIWA.

Nie mogę się doczekać, aż dorwę kolejną część.


,,Czy nie lepiej byłoby, zamiast tępić zło, szerzyć dobro?"


8/10

Za zagłębienie się w historię Natana dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal!

GWFoksal.pl

4 komentarze:

  1. Uwielbiam Twoje recenzję.Opisujesz książkę i historię jaka się w niej dzieję tak,że od razu mam ochotę wyjść z domu i polecieć do sklepu po zakup nowej lektury.
    Opis książki mnie zaintrygował.Na pewno po nią sięgne.Potrzebuję przeczytać coś magicznego z lekkim dreszczykiem emocji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli warto przeczytać. Z początku nie byłam zbyt przychylna tej książce, taraz jestem trochę bardziej na tak, ale nie powiem, by były to 100% moje klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, to trzeba przeczytać :D Na początku pomyślałam, że to jakiś horror, co mnie dosyć zniechęciło (jestem naprawdę strachliwa). Ale chyba to nie jest książka, którą da się prawidłowo określić. Nie powiem, zaciekawiła mnie. Od razu widać, że to coś oryginalnego. Zapisuję na liście must have w październiku :D
    Jeśli można, mam dwie uwagi. Datę piszę się d z i e ń m i e s i ą c a k t ó r e g o ś, czyli 10 w r z e ś n i a 2014 roku. Gdy piszesz 10 wrzesień, to oznacza, że to jest któryś tam wrzesień od jakiegoś czasu. Np. 10 wrzesień od narodzin Chrystusa (Naszej Ery) musiał się zdarzyć w 10 roku NE. 31 lipiec był w 31 roku, itd. Kapiszon?
    I jeszcze jedno. Cudzysłów pisze się ,,". Wiadomo, że w komputerach, na klawiaturze, nie ma takiej możliwości, żeby cudzysłów był idealnie równy, a przecinki pochylone w tę samą stronę. Ale jeśli piszemy po polsku, to zignorujmy to odchylenie i nie zamieniajmy się w Anglików (których cudzysłów ma oba przecinki na górze.
    Trudno mi pouczać kogoś mądrzejszego i bardziej doświadczonego ode mnie (wiem, co mówię), ale te błędy wbiły się w Nas po kilku razach i trzeba je wyplenić jak najszybciej!
    Pozdrawiam i życzę wygranej wojny z ,,chwastami'' ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :D

      Co do dat: jakoś często widziałam ten sposób i przywykłam do niego, ale dzięki za uwagę. Pewnie z powrotem przeniosę się na 10.09 czy 10 IX. :)

      Wiem, wiem xD
      Ale na onecie byłam przyzwyczajona, że jak dawałam " " "- to jest cudzysłów wzięty w cudzysłów xD Taka niemożliwość, ale chodzi mi o zrozumienie sensu wypowiedzi :D - to automatycznie robił mi się taki ładny, zaokrąglony ,, i " :)
      I dziękuję!

      Usuń