9/29/2014

Powód by oddychać




 Tytuł: „Powód by oddychać” 

Autor: Rebecca Donovan

Wydawca: Feeria

Data premiery: 23.09.2014

Ilość stron: 493


Pisarze, od tych tak dziś popularnych młodzieżówek oczywiście, najczęściej zajmują się tematyką fantastyczną, paranormalną, parapsychologią, czymś, o co trudno u przeciętnego nastolatka. Bawią się oni fantazją, tworzą nowe światy, krainy, nadają życia, cech, niezwykłych zdolności istotom wyśnionym, sprawiają, że nic nie jest niemożliwe. Czytelników zaś obdarowują niezłomną nadzieją, wiarą, że nawet z najgorszych sytuacji można wybrnąć z uśmiechem na ustach. Co jeśli już dawno utraciliśmy wiarę?


Rebecca Donovan podjęła się niezwykle trudnego tematu. Czegoś, co większość ludzi jej podobnych omija szerokim łukiem. Bo, bądź co bądź, jest to niezwykle ważny i poważny temat.

Każdy z nas boryka się na co dzień ze swoimi problemami. Jedni nie są pewni, czy poradzą sobie na nadchodzącym teście z biologii, inni co zrobić, żeby nie zaspać na zajęcia. Większość dziewczyn dopadła choroba pospolita, określana jako ,,nie wiem''. ,,Nie wiem" w co mam się jutro ubrać, ,,nie wiem", czego mama ode mnie chciała, ,,nie wiem" co powiedzieć rodzicom, żebym mogła spokojnie wymknąć się na nocną imprezę... etc., etc.

Emma ma inne utrapienie. I pomyśleć, że tylu ludzi, zwłaszcza młodych, doświadcza tego samego. Czasami nawet nie chcą, wręcz nie pozwalają, żeby ktoś im pomógł.

Po śmierci ojca nastolatki, matka Emily popada w alkoholizm. Em zmuszona jest do zamieszkania z bratem zmarłego rodzica, jego żoną, Carol, i dwójką małych dzieci. Pewnie gdyby od razu wiedziała, w co się pakuje, wolałaby iść do Domu Dziecka, niż do wujostwa...

Mijają cztery lata. HAHAHAHA! Ha. Mijają, mhmm, akurat! Raczej Emily się przez nie przeczołguje, docierając do końca doby i z desperacją wyciągając ręce ku kolejnej. Cztery lata piekła. Zdajecie sobie sprawę z tego, jak wielu ludzi każdego dnia jest maltretowanych za nic, prawda? Cóż, może jednak powinniście.

Mimo bólu, jakiego każdego dnia doznaje przez niekontrolowane wybuchy ciotki, Emily brnie dalej przez życie. Usilnie wmawia sobie, że jak przetrwa jeszcze te niespełna siedemset dni, to w końcu będzie się mogła wyprowadzić. Nigdy nie narzeka, nie skarży się, nawet najlepszej przyjaciółce, choć ta nie raz ją namawia. Milczy. Znosi ból cierpliwie, bo wie, że gdyby zgłosiła sprawę do odpowiednich władz, jej mały kuzyn z siostrzyczką zostaliby pozbawieni matki, szczęśliwego życia. A tego Emma nie jest w stanie dokonać. Nie ważne, że jej ciało pełne jest siniaków, być może także źle zrośniętych kości. Przez wzgląd na miłość do tych, którzy nie są jeszcze skalani złem, nikomu nie powie o tym, że cierpi.

Światełkiem w brudnym, ciemnym tunelu wydaje się być nowo przybyły chłopak. Evan usilnie chce poznać Emily, choć ta uparcie powtarza mu, że nie ma w niej niczego interesującego. Z biegiem czasu mury Emmy, tworzące warstwę ochronną przed światem, zaczynają się kruszyć. Czy dziewczyna gotowa jest zaryzykować wszystko, nawet bezpieczną przyszłość?

,,Powód by oddychać" to historia biednej dziewczyny, tak straszliwie poturbowanej przez życie. Każda sekunda, jaką przebywa w domu jest fizyczną, a także psychiczną męką. Niezwykle poruszająca i chwytająca za serce lektura. Nie mogłam się od niej oderwać. Książka została napisany w tak idealny sposób, że kiedy bohaterka płakała, cierpiała, moje serce łamało się na pół, gdy się cieszyła, i ja się uśmiechałam. Koło dzieła Donovan nie da się przejść obojętnie. To coś więcej niż zwykły wyciskacz łez, niż ,,coś na odstresowanie". To poważna książka o sile przyjaźni, o szczęściu i sile, jaką może dać miłość, o nieodwzajemnionej dobroci. 

Koniec, epilog powala na kolana. I choć tysiące łez zrosiły powierzchnię dookoła książki i zużyte chusteczki walają się po podłodze koło łóżka, za nic w świecie nie powiem, że żałuję, że wzięłam się za czytanie tej książki. Chociaż nie, żałuję. Żałuję, że zrobiłam to tak późno.

Tą recenzją chciałabym oddać hołd tym, których serca nie wytrzymały cielesnych katorg. Których serca przestały bić. A także tym, którzy przeżywają ten koszmar codziennie.

I tu moja odezwa do Was. Jeśli zauważyliście jakiekolwiek działania tego typu, błagam, zgłoście to niezwłocznie. Zachowując to w tajemnicy, tak naprawdę dokładacie się do zadawania cierpienia niewinnym.

Dawno nie spotkałam książki, która wstrząsnęła by mną na takiej płaszczyźnie. Zaskakująco dobra!

10/10


Za tę pouczającą lekcję z "Powodem by oddychać" dziękuję Wydawnictwu Feeria.



8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że i Tobie książka przypadła do gustu! I dobry komunikat na końcu - ja na pewno nie zostawiłabym tej sprawy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam dopiero 6 rozdziałów, ale już wiem, że to nie jest zwykła książka. Jeszcze nie płakałam, ale mam nadzieję, że dojdę do takiego momentu, w którym nawet tak niewrażliwej osobie jak ja, łzy polecą z oczu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam sporo o tej książce, wszędzie pełno zapowiedzi Czytam już którąś z kolei pozytywną recenzję. I co tu robić? Nie pozostaje nic innego, jak czytać ;)
    Jak się nazywa główna bohaterka? W Twojej recenzji na zmianę jest imię Emma i Emily.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie obie wersje są poprawne.:D Na imię ma Emily, ale jej ojciec mówił do niej Emma, tak też zwraca się do niej parę bliskich osób. (Właściwie to chyba tylko Sara i Evan...)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź :)
      Po prostu nie wiedziałam, o co chodzi, a moja mina to było coś w stylu: Co? Jak to? Bliźniaczki? :D

      Usuń
  4. Cudowna recenzja! Gdyby nie to, że na książkę i tak mam ochotę, to pewnie po Twojej recenzji opinii na tysiąc procent nabrałabym na nią ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po twojej opinii pomyślę nad kupnem tej
    książki wydaje się być ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo, bardzo, bardzo pragnę przeczytać tę książkę. To zdecydowanie lektura, która poruszy mnie i zapisze się w sercu na długo.

    OdpowiedzUsuń